Założenia projektu i lista urządzeń objętych opłatą
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przedstawiło projekt nowelizacji rozporządzenia dotyczącego opłaty reprograficznej. W nowej propozycji znalazły się m.in. smartfony i tablety z pamięcią od 32 GB, laptopy, komputery stacjonarne, telewizory z funkcją nagrywania oraz dyski twarde HDD i SSD. Opłatą mają być także objęte karty pamięci oraz inne nośniki służące do kopiowania treści.
Resort szacuje, że dzięki wprowadzeniu rozszerzonego katalogu urządzeń do twórców mogłoby trafiać rocznie dodatkowo 150–200 mln zł. Według projektu wysokość opłaty ustalono na poziomie 1% ceny brutto nowych urządzeń i maksymalnie 2% dla pozostałych. Celem – jak podkreślono – jest dostosowanie przepisów do współczesnego rynku oraz zwiększenie środków dla artystów.
Jednocześnie w uzasadnieniu wskazano, że mechanizm opłaty reprograficznej ma rekompensować twórcom potencjalne straty wynikające z kopiowania utworów. Ministerstwo tłumaczy, że regulacje te funkcjonują w wielu krajach europejskich i Polska powinna je ujednolicić z unijnymi standardami.
Obawy Ministerstwa Rozwoju i Technologii
Resort Rozwoju i Technologii podkreślił, że wprowadzenie nowych stawek może wywołać skutki odwrotne od oczekiwanych. Choć formalnie opłatę mają ponosić producenci i importerzy, to w praktyce koszt może zostać przerzucony na konsumentów. W efekcie ceny smartfonów, komputerów czy tabletów mogą wzrosnąć, co najmocniej odczują gospodarstwa domowe i firmy z sektora MŚP.
Drugim problemem jest ryzyko dodatkowych obowiązków administracyjnych, które dla wielu dystrybutorów okażą się dużym obciążeniem. Eksperci wskazują, że w rezultacie polscy importerzy mogą zostać osłabieni w starciu z dużymi platformami e-commerce spoza UE, które często działają poza systemem opłat.
Wątpliwości dotyczące modelu korzystania z treści
Zdaniem MRiT przepisy nie są dostosowane do obecnych realiów rynku. Współcześnie dominuje bowiem legalny dostęp subskrypcyjny – streaming muzyki, filmów czy gier. To sprawia, że prywatne kopiowanie treści stało się marginalne, a więc tradycyjny cel opłaty traci na znaczeniu.
Dodatkowe wątpliwości pojawiają się przy zestawieniu projektu z prawem unijnym. Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku C-467/08 wskazał, że nie można stosować jednakowych obciążeń dla urządzeń używanych prywatnie i zawodowo. Tymczasem projekt przewiduje jednolitą stawkę, bez rozróżnienia przeznaczenia sprzętu.
Eksperci zwracają uwagę, że takie rozwiązanie może prowadzić do konfliktu z regulacjami europejskimi i wywołać spory prawne. W dłuższej perspektywie mogłoby to oznaczać konieczność modyfikacji rozporządzenia albo interwencji ze strony instytucji unijnych.
Stanowisko branży cyfrowej i konsumenckiej
Związek Cyfrowa Polska określił projekt mianem „podatku od nowoczesności”. Organizacja podkreśla, że urządzenia objęte opłatą są dziś podstawowym narzędziem pracy, nauki i komunikacji, a więc dodatkowe koszty uderzą w miliony osób. Federacja Konsumentów zauważyła, że wprowadzenie opłaty może ograniczyć dostępność sprzętu dla mniej zamożnych obywateli oraz seniorów.
Również Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji wskazuje na konieczność rozróżnienia sprzętu używanego prywatnie od profesjonalnego. Według przedstawicieli branży, ujednolicenie stawek i brak precyzyjnych zapisów może prowadzić do nierównego traktowania firm i instytucji.
Co dalej z projektem i możliwe rozwiązania
Branża apeluje o wstrzymanie wejścia w życie rozporządzenia, które obecnie planowane jest na 1 stycznia 2026 r. Organizacje sugerują powołanie grupy roboczej z udziałem ministerstw, twórców, konsumentów i firm technologicznych. Dzięki temu możliwe byłoby wypracowanie kompromisu uwzględniającego interesy wszystkich stron.
Proponuje się także przeprowadzenie szczegółowych badań rynku, które pozwoliłyby określić, w jakim stopniu kopiowanie treści rzeczywiście ma miejsce. Tylko w oparciu o rzetelne dane można stworzyć system sprawiedliwy, proporcjonalny i zgodny z regulacjami unijnymi.
